Pobierz najnowsze wydanie Choice

Czym jest Choice?

Eksoc Online Choice to czasopismo internetowe wydawane przez 3 koła naukowe z Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ: Advisor, Equilibrium i IM-Tech. Magazyn zawiera artykuły dotyczące finansów i podatków, IT i technologii, modelowania w ekonomii oraz ciekawostki z życia studenckiego. Ty też możesz umieścić swój artykuł!


Pokoleniowy system ubezpieczeń społecznych

Data: 21 maja, 2014 | Kategoria: Dział ogólny | Tagi: , , , ,

System ubezpieczeń emerytalnych w Polsce oparty jest na umowie pokoleniowej. Oznacza to, że wypłacane emerytury finansowane są ze składek osób aktualnie pracujących. Taki system ubezpieczeń nie powinien w istocie zawierać w nazwie słowa „ubezpieczenie”. Ubezpieczenia społeczne w żadnym znaczeniu tego pojęcia, nie są, programem ubezpieczeniowym, w którym wpłatami indywidualnymi nabywa się prawo ekwiwalentnych świadczeń ubezpieczeniowych. Ubezpieczenia społeczne stanowią raczej połączenie pewnego szczególnego podatku z pewnym szczególnym programem transferu płatności.

Starzenie się społeczeństwa jest powiązane z ryzykiem niewypłacalności systemu emerytalnego w wielu krajach, nie tylko w Polsce. Umieszczona poniżej piramida wieku ludności powinna uzmysłowić nam bardzo niebezpieczną sytuację, w której znajduje się nasz kraj. Na wykresie widoczne są efekty dwóch wyżów demograficznych z lat 50. oraz 80. Osoby urodzone podczas wyżu lat 50. dopiero niedawno zaczęły przechodzić na emerytury i obecnie finansują je wspomniane dwa wyże demograficzne. Mimo iż z perspektywy wypłacalności ZUS-u mamy w Polsce chwilowo bardzo korzystną sytuację demograficzną, to istnieją ogromne problemy z funkcjonowaniem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. ZUS z obecnych składek utrzymuje tylko 2/3 emerytów, a pozostałe środki są finansowane z budżetu państwa, czyli de facto z podatków płaconych przez nas wszystkich.

Ponadto warto również dodać, że obecna, chwilowo nietypowo korzystna, sytuacja demograficzna ma pozytywny wpływ na gospodarkę, ponieważ przeważająca część społeczeństwa znajduje się w wieku produkcyjnym, mając jednocześnie na utrzymaniu stosunkowo niewiele osób powyżej oraz poniżej tego wieku. Można jednak łatwo domyślać się, co nastąpi, gdy ludzie urodzeni we wspomnianych wyżach demograficznych zaczną osiągać wiek emerytalny, a to właśnie ma miejsce. Konsekwencje obecnych procesów demograficznych mogą się ciągnąć przez dziesięciolecia. Starzenie się społeczeństwa w systemie demokratycznym spowoduje, że dominujący głos będą posiadały osoby starsze, a pokolenie osób młodych będzie zmuszone utrzymywać ogromną liczbę emerytów i nawet przeprowadzona reforma podwyższająca wiek emerytalny nie naprawi tej sytuacji. Aby Polska mogła wyrwać się z tej długoterminowo niekorzystnej sytuacji demograficznej, obecne pokolenie musiałoby doprowadzić do kolejnego potężnego wyżu demograficznego. Zdaniem dr. Rafała Wójcikowskiego, Polska musiałaby w tym celu osiągnąć współczynnik dzietności na poziomie ok. 6-8, co oczywiście jest praktycznie niemożliwe.

Co więcej, taka „próba ratunku” wiązałaby się z sytuacją, w której niż demograficzny musiałby utrzymać wyż emerytów oraz dużą liczbę dzieci Oznaczałoby to „podproduktywność demograficzną”, czyli niewielką liczbę osób w wieku produkcyjnym, które byłyby obciążone ogromnymi kosztami utrzymania pozostałej części społeczeństwa. Stąd dla utrzymania systemu ważni są nie nowonarodzeni, czy też młodzi obywatele, ale płatnicy – czyli ludzie zatrudnieni, wytwarzający pewną wartość dodaną, którą państwo (konkretnie ZUS) mogłoby obciążyć przymusową daniną (tzw. składką). Kolejny problem polega na tym, że młodym Polakom trudno znaleźć pracę. Wskaźnik bezrobocia wśród osób młodych zbliża się do granicy 30%. Przy obecnych warunkach zatrudniania, czy prowadzenia działalności gospodarczej, najprawdopodobniej pobudzony odgórnie wyż demograficzny zasiliłby raczej szeregi bezrobotnych niż płatników. Źródłem trudności dla systemu emerytalnego w obecnym kształcie jest również słaby wzrost gospodarczy. Przyczyną takiej sytuacji są m.in. obciążenia wynikające z systemu ubezpieczeń społecznych (w szczególności przy formie zatrudnienia w postaci umowy o pracę), które obrazuje tabela 1. Nie jest to niestety jedynie pozostałość myślenia etatystycznego, lecz cytując Kubisza „jeden z filarów wcale nie neoliberalnego (jeśli za neoliberałów uznać Miltona Friedmana i Friedricha Hayeka) ustroju polskiej gospodarki – co skutkuje także bezrobociem”.

W tabeli 1. zaprezentowana została również umowa o dzieło oraz tzw. samozatrudnienie, aby ukazać koszty przy alternatywnej formie świadczenia pracy.

Kto zwycięża w demokratycznym konflikcie interesów?

Z systemu pokoleniowego bez wątpienia korzystają emeryci. Ze względu na to, że płacili oni kiedyś „ składki ” i pozwolili uzależnić się od systemu, będą bez wątpienia przeciwni jakimkolwiek redukcjom redystrybucji międzypokoleniowej. Ponadto, wraz ze starzeniem się społeczeństwa, polityczne naciski tej grupy będą coraz skuteczniejsze.

Kolejna grupa wspierająca system pokoleniowy to osoby zbliżające się do wieku emerytalnego. Mimo iż są oni zmuszani do płacenia składek, to wspierają oni istniejący system, ponieważ polegają na tym, że niedługo staną się jego beneficjentami. Ich polityczne preferencje są bardzo podobne do osób będących na emeryturze.

Ostatnia grupa to osoby młode, które są ofiarami systemu. Często jednak nie uświadamiają sobie istnienia tego problemu, ponieważ są mało zainteresowani kwestiami politycznymi. Co więcej, ich priorytety polityczne są dużo bardziej rozproszone w porównaniu do osób starszych, przez co siła polityczna osób młodych jest mniejsza. Przykład tego procesu przedstawia poniższy wykres drugi, który prezentuje zwiększanie wydatków na federalne systemy wspierania starszych osób w USA.

Niektórzy twierdzą, że systemy pokoleniowe muszą zbankrutować, co przyniesie bardzo bolesne konsekwencje dla emerytów, którzy nie otrzymają świadczeń. Pojawia się jednak jeszcze inna ewentualność – dopóki w gospodarce ktoś coś wytwarza, można go opodatkować, a uzyskane środki przekazać starszym pokoleniom. Stawki podatkowe można przecież zwiększać.

Starzenie się społeczeństwa oraz zmiany w systemach emerytalnych mogą umacniać demokratyczną odmianę gerontokracji, w której ludzie w wieku przedemerytalnym są ekonomicznymi niewolnikami ludzi w wieku emerytalnym. Jednak przytaczając Iwanika „bycie przez pół życia niewolnikiem, a przez pół życia panem to nie to samo, co bycie wolnym”.

Czy istnieje sposób na rozwiązanie problemów demograficznych?

Niewątpliwie warto wspomnieć o naszych południowych sąsiadach – Czechach. Utworzyli oni filar  kapitałowy w czasie, gdy większość krajów Europy Środkowej się z niego wycofuje. Co więcej, nasi południowi sąsiedzi wprowadzili także dwie reformy podwyższające ustawowy minimalny wiek emerytalny. Pierwsza z nich (z 1994 r.) polegała na podwyższeniu i zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn na poziomie 67 lat; druga (z 2011 r.), na dalszym umiarkowanym (2 miesiące rocznie) podwyższaniu wieku emerytalnego… bez określenia jego górnego poziomu. W tekście wspomnianej ustawy z 2011 r. znaleźć można następujący zapis: „Dla ubezpieczonych urodzonych po 1977 r. (przechodzących na emeryturę w 2044 r. w wieku 67 lat – przyp. Mateusz Guzikowski), wiek emerytalny określony w wieku 67 lat będzie podwyższany o liczbę miesięcy kalendarzowych odpowiadającą dwukrotnej różnicy pomiędzy rokiem urodzenia ubezpieczonego a rokiem 1977.” W praktyce oznacza to, że osoba urodzona w 1978 r. odejdzie na emeryturę w wieku 67 lat i 2 miesięcy, zaś osoba urodzona w 2013 r. będzie pracowała o (2013-1977)x2 miesiące dłużej, czyli przedzie na emeryturę w wieku 73 lat.

Nasuwa się jednak zasadnicze pytanie: czy jest to obranie drogi odejścia od obowiązkowych ubezpieczeń społecznych, czy też tylko jeden krok, który zostanie cofnięty przez kolejny rząd?

Takie wydłużanie wieku emerytalnego w praktyce oznacza, że stopniowo uczy się obywateli tego, że muszą samodzielnie zadbać o swoją emeryturę, jeżeli pragną być zabezpieczeni w przyszłości. Ważne jest również, aby w parze z oddaniem obywatelowi odpowiedzialności za jego przyszłość szło stopniowe uwalnianie go od przymusowych płatności, poprzez ich obniżkę.

O sprawiedliwości systemu ubezpieczeń społecznych

Program ubezpieczeń społecznych dokonuje transferu środków od ludzi młodych do starszych. W historii ludzkości taka redystrybucja dokonywała się nieustannie – ludzie młodzi zwykle pomagali swoim starym rodzicom i krewnym. Posiadane potomstwo było dla rodziny swego rodzaju zabezpieczeniem na przyszłość. Również obecnie w wielu ubogich krajach chęć posiadania potomstwa, które zapewni wsparcie na „stare lata”, jest główną przyczyną wysokiej stopy urodzeń oraz licznych rodzin wielodzietnych. Idąc za myślą Miltona Friedmana, główna różnica polega na tym, że niegdysiejsze transfery były dobrowolnymi oraz opartymi na relacjach i związkach osobistych. Obecny pokoleniowy system ubezpieczeń społecznych sprowadza się do tego, że osoby młode pod przymusem wspierają rodziców zupełnie nieznanych sobie ludzi. W przeciwieństwie do dobrowolnych transferów, system ubezpieczeń społecznych prowadzi do osłabienia więzów rodzinnych, ponieważ odpowiedzialność za rodziców jest powierzana państwu, czyli obcym ludziom.

Co więcej, pokoleniowy system ubezpieczeń społecznych nagradza rozrzutność i bezdzietność. Zobrazować można to za pomocą uproszczonego przykładu. 67 letni pan Kowalski posiada trójkę dzieci, którymi w ciągu swojego życia troskliwie się opiekował. Inwestował on w potomstwo swoje środki, aby zapewnić im lepszy byt oraz przyszłość, więc niewiele zasobów finansowych pozostawało mu na oszczędności. Pan Kowalski przechodzi właśnie na emeryturę. Na emeryturę przechodzi również pan Nowak, który nie posiada dzieci i który żył bardzo rozrzutnie i dostatnio, bo całość zarobionych pieniędzy mógł wydatkować na przyjemności. Nie przeznaczał on żadnych pieniędzy na oszczędności, mimo iż nie byłoby to dla niego zbyt wysokim obciążeniem, ponieważ stwierdził, że system państwowy i tak zadba o jego przyszłość. Pokoleniowy system ubezpieczeń społecznych sprawia, że dzieci pana Kowalskiego muszą utrzymywać zarówno pana Kowalskiego, jak i zupełnie nieznanego im pana Nowaka. Można łatwo się domyślać, kto najwięcej zyskuje w tej sytuacji. Oczywiście nie można zupełnie zbagatelizować problemu osób, które nie zadbały o swoją emeryturę. Jednak czy rozwiązaniem moralnie słusznym jest zmuszanie dzieci pana Kowalskiego do utrzymywania pana Nowaka – obcej im osoby? Czy nie istnieją inne sposoby, oparte na wolności każdej jednostki, a nie na zniewalaniu całego społeczeństwa w interesie pewnej grupy osób?

Warto także dodać, że oprócz transferu środków od ludzi młodych do starych ubezpieczenia społeczne dokonują również transferu od uboższych do zamożniejszych. Dzieci urodzone w ubogich rodzinach przeważnie zaczynają pracować, czyli również ponosić obciążenia w postaci składek emerytalnych oraz podatków w stosunkowo wczesnym wieku. Dzieci pochodzące z rodzin o wyższych dochodach zwykle rozpoczynają swoją pracę w wieku znacznie późniejszym. Ponadto ludzie z niższymi dochodami żyją przeciętnie krócej od osób, które posiadają wyższe dochody. W konsekwencji prowadzi to do tego, że biedni płacą podatki dłużej od bogatych, a krócej od nich pobierają świadczenia. Cały ten proces odbywa się w imię pomocy ubogim (sic!). Ubezpieczenia społeczne to znakomity przykład działania głoszonego przez George’a Stiglera, czyli „prawa administracji”, które mówi, że „wydatki publiczne przynoszą głównie korzyść klasie średniej, finansowane są zaś z podatków płaconych głównie przez ubogich i bogatych.”

Trzeba pamiętać, że nasza przyszłość zależy przede wszystkim od nas i nie powinniśmy odpowiedzialnością za nią obarczać przyszłych pokoleń zupełnie nam nieznanych ludzi.

W tabeli 1. pokazano formy świadczenia pracy takie jak: umowa o dzieło oraz samozatrudnienie. Wybierając którąś z tych form, możemy niezależnie wykupić ubezpieczenie zdrowotne oraz odkładać na przyszłą emeryturę. Bardzo dobry pakiet zdrowotny kosztuje ok. 150-200 PLN, a ponadto oszczędzimy na oczekiwaniu w kolejkach. Co więcej, gdybyśmy zaczęli w wieku 24-25 lat odkładać na lokatę ok. 500 PLN miesięcznie, to w wieku emerytalnym na koncie byłoby ok. milion złotych.

Zachęcam do samodzielnego decydowania o własnej przyszłości. Bądźmy kowalami własnego losu.

Sławomir Jabłoński

SKN Equilibrium